Temat ostatnich zmian na LinkedIn budzi ogromne emocje wśród użytkowników. Są tacy, którzy twierdzą, że nie potrafią się odnaleźć i korzystać z serwisu w odświeżonej odsłonie.  Jeszcze inni szukają w sieci odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób mogą powrócić do poprzedniej wersji. Ale można znaleźć też takie osoby, które uważają że nowy LinkedIn jest ładniejszy i bardziej czytelny. 

Dodatkowej pikanterii dodaje wszystkiemu fakt, że serwis wprowadził istotne ograniczenia dla rekruterów (a jeśli jeszcze u Ciebie jest ” po staremu” to nie potrwa to zbyt długo). Ale zamiast wpadnięcia w wir narzekań polecam Ci przyjrzenie się swoim działaniom personal brandingowym na LinkedIn i zastanowienie się, jak będąc już tutaj możesz je przełożyć na efekty rekrutacyjne. Wierz mi, że jest tu jeszcze sporo do zrobienia! Tym samym rozpoczynam cykl wpisów o marce rekrutera na LinkedIn. Na początek biorę pod lupę pole podsumowania zawodowego na profilu.

Jak jest

Skoro już czytasz, mam do Ciebie prośbę: w sąsiedniej karcie przeglądarki internetowej wejdź na swój profil na LinkedIn i zatrzymaj się właśnie na wspomnianym podsumowaniu. Nie jestem czarodziejem, więc mogę sobie jedynie wyobrażać teraz, co tam widzisz. Ale za to mogę Ci napisać, co ja zobaczyłem na ponad 350 profilach rekruterów (zarówno agencyjnych, jak też w wewnętrznych działach HR, różne branże, korporacje i startupy ). W ich podsumowaniach zawodowych zaobserwowałem:

  1. Puste pole (brak jakiejkolwiek treści)
  2. „Aktualnie rekrutuję”…(i tutaj lista kilku lub też kilkunastu stanowisk), czyli tzw. słup ogłoszeniowy+podanie namiarów na siebie
  3. Kilku bądź też kilkunastozdaniowy opis firmy, a czasami na samym końcu linki do strony internetowej, ewentualnie „don’t hesitate to contact us!” +podanie namiarów na siebie
  4. Kombinację informacji z punktu numer 2 i 3
  5. Podsumowanie dotychczasowych miejsc pracy, osiągnięć, pisanie o sobie w 3 osobie liczby pojedynczej.
  6. Perełki, czyli ciekawie napisane podsumowania (ale o tym za chwilę).

Zastanów się przez chwilę, w której grupie się odnajdujesz i dlaczego jest tak a nie inaczej. To, co znajduje się (bądź czego nie ma) na Twoim profilu to najprawdopodobniej wypadkowa: Twojego doświadczenia, wiedzy, ludzi wokół Ciebie i sposobu pracy w Twoim zespole rekrutacji. Ale to nie znaczy, że nie możesz nic z tym zrobić.

A teraz zamknij oczy i zastanów się, co widzi Kandydat który przyszedł do Ciebie na dosłownie kilka sekund. Czy coś mu mówisz a jeśli tak, to co konkretnie? Kim jesteś? W czym mu możesz pomóc? W jaki sposób wzbudzasz jego zaufanie i sympatię?

No i w końcu czy ma powód, żeby odpisać właśnie na Twoją wiadomość rekrutacyjną albo zaakceptować Twoje zaproszenie do kontaktów? W jego skrzynce czeka jeszcze kilkanaście podobnych próśb od innych rekruterów….Jak w takim razie możesz się wyróżnić?

Jak może być

W trakcie mojego rozeznania trafiłem na profile Asi Tarnawskiej – Durda (Aterima) i Tomasza Roszkowskiego (Experis Poland), które od razu przykuły moją uwagę po zerknięciu na ich podsumowania. Potrzebujesz konkretnych inspiracji? Zaraz je zobaczysz. Nie uważam, że są w 100% idealne (ale czy istnieje na świecie coś idealnego?). Jestem jednak zdania, że są naprawdę bardzo dobre, bo pokazują właściwy sposób myślenia o personal brandingu rekrutera i zasługują na bycie tzw. kejsami:).

W każdym z nich urzekło mnie coś innego. W przypadku Asi było to przywitanie osób odwiedzających profil oraz informacja o jej pasji. W kontekście Tomasza na pierwszy plan wysuwa się genialna gra słów która bawi, ale też jednocześnie pokazuje jego eksperckość.

To natomiast, co jest wspólne dla obu profili, to niewątpliwie pisanie w pierwszej osobie, dostosowanie przekazu do kandydata, wezwanie do działania i wskazanie sposobu kontaktu. To są fundamentalne rzeczy, o których musisz pamiętać, jeśli chcesz coś zmienić u siebie i sprawić, żeby człowiek chciał wejść z Tobą w jakąkolwiek interakcję. Zwróć też uwagę na to, aby Twój opis nie przekraczał 20 linijek tekstu. Taka objętość w zupełności wystarczy do skutecznego zakomunikowania Twojej marki. Jeśli tekstu będzie więcej, niewielu śmiałków może dotrzeć do końca…

Zerknij na podsumowanie Asi:

                                                                                                                                   A teraz zobacz, jak do sprawy podszedł Tomasz:

 

Dlaczego warto się do tego przyłożyć?

Całości obrazu dopełniają wypowiedzi obojga rekruterów.

Oto, co mi napisała Asia:

Myślę, że dobrze uzupełniony profil działa :). Rekrutacja to tak naprawdę dwustronne poznawanie siebie – tak samo jak my, rekruterzy szukamy informacji o kandydatach, tak samo kandydaci o nas. Bardzo często zdarza mi się słyszeć odwołanie do mojego profilu na LinkedIn w stylu: „Widziałam, że poszukuje Pani osób z językiem niemieckim… pomyślałam aaa co mi szkodzi, wyślę CV” bądź też: „nie wiedziałem czym zajmuje się Grupa ATERIMA, potrafiła Pani skutecznie zachęcić do odwiedzenia strony”. Krótko mówiąc, dobre podsumowanie może zdecydowanie pomóc i bardzo zachęcam do przemyślenia tego, jakie treści chcemy tam zamieścić.

 

                                                                                                                              Kilka zdań od Tomasza na ten temat:

Zdarzało mi się usłyszeć, że mam ciekawy opis profilu  i że wskazuje on ma moją dobrą orientację w pojęciach związanych z branżą IT. Taka sytuacja miała miejsce głównie po nawiązaniu przeze mnie kontaktu, bo jednak programiści tak sami z siebie rzadko inicjują rozmowę. Za to często kandydaci wizytują mój profil przed akceptacją zaproszenia, czyli ma dla nich znaczenie, kto (i jak) do nich pisze. W mojej opinii ułatwia to też zbudowanie relacji i dalszą współpracę – łatwiej mi zacząć rozmawiać „po ludzku”, uzyskać dzięki temu wiele cennych informacji, czasami rekomendacji znajomych,
a niekiedy i przekonać do wzięcia udziału w procesie rekrutacji. Dobrze napisane podsumowanie  stanowi zatem wsparcie i jeśli nie chcemy być postrzegani jako słup ogłoszeniowy (vel rekruter-bot;)), powinno być zdecydowanie elementem wartym naszej uwagi.

 

Kiedy otrzymałem te odpowiedzi, miałem wrażenie, jakby oboje czytali w moich myślach:)))). Z poziomu całego profilu na LinkedIn podsumowanie to niby tylko część całości, ale szczególnie w tym miejscu możesz przekonać kandydata, dlaczego to właśnie z Tobą warto nawiązać kontakt i współpracować. Co jest szczególnie ważne, nowy LinkedIn pokazuje tylko dwa pierwsze zdania Twojego podsumowania (aby przeczytać całość trzeba kliknąć „zobacz więcej/”see more”). Tym samym to jest kluczowe i mobilizujące zarazem dla zbudowania pierwszego wrażenia. Samo ładne zdjęcie do tego nie wystarczy.

Na zakończenie pozostaje mi podziękować Asi i Tomaszowi za za pomoc i dzielenie się dobrymi praktykami. Mam wrażenie, że bardzo tego brakuje na rynku, gdzie raczej dominuje szukanie problemów i przekonanie, jacy to rekruterzy są niedobrzy. Czasami nawet w jednej dyskusji rekruterzy potrafią być przeciwko sobie (ostatnio poszło nawet o…..pączki). Chcę Ciebie od tego trochę odciąć. Mam nadzieję, że skorzystasz z tej wiedzy i zaczniesz działać – najlepiej od już:).

Coś ekstra na zakończenie:)

Mam dla Ciebie małą pracę domową, jeśli chcesz. W ciągu max 48h od momentu przeczytania tego wpisu popraw/uzupełnij swoje podsumowanie zawodowe na LinkedIn a następnie daj mi znać o tym w komentarzu, mailu lub w prywatnej wiadomości. Postaram się wtedy odwiedzić Twój profil i podzielić się krótkim feedbackiem. Zaznaczam jednak, że decyduje kolejność zgłoszeń a ja mogę ich przyjąć maksymalnie 10:).

P.S.

Jeśli chcesz przełożyć swoje działania personal branding na LinkedIn (i nie tylko) na konkretne efekty rekrutacyjne, napisz do mnie na maila kontakt@jacekkrajewski.pl i dowiedz się, jak Ci mogę pomóc. Albo..znajdź mnie na LinkedIn;-)